top of page

Karol Poręba - Antologia polskiej poezji erotycznej w odcinkach. 9: Konrad Góra

  • zakladmagazyn
  • 20 mar
  • 4 minut(y) czytania

ilustracja, Malwina Hajduk
ilustracja, Malwina Hajduk

[Erotyk jako gatunek w polskiej poezji ostatnich trzydziestu lat nie cieszył się dużą popularnością. A jednak zainteresowanie erotyzmem, cielesnością czy pornografią literacką, przejawiające się w twórczości autorek i autorów niejednokrotnie bardzo od siebie różnych, jest istotnym elementem krajobrazu poetyckiego. Antologia polskiej poezji erotycznej w odcinkach stanowi próbę pomyślenia, w jaki sposób erotyzm funkcjonuje w rodzimej liryce, zwłaszcza najnowszej. Każda odsłona cyklu składa się z jednego wybranego wiersza i krótkiego komentarza. Odcinki, choć w zamierzeniu autonomiczne i doraźne, razem tworzą katalektyczną (tj. złożoną z katalektów) mapę rozmaitych form erotycznych.]



Konrad Góra


Zwierzę


Jesteś szczęściem świata,

kwietniem maja, ozonowym

posmakiem czosnaczku.

Obróconym na lewo wodospadem

wszystkich piw Pardubic i Pragi,

Ústi nad Labem, śmierci Ostravy,

nawet radlerów, nawet dziesiątek,

aż blednie przy tobie

przerażenie człowieka.

Zwierzę z tym ciepłem,

co uciekło już Ziemi.

Zwierzę, co uciekło już Ziemi

z tym ciepłem.



Zwykliśmy kojarzyć poezję Konrada Góry z zaangażowaniem społecznym i politycznym; zwykliśmy czytać ją przez pryzmat tradycji awangardowych oraz katastroficznych – dostrzegać gorzką profetyczność w obrazowaniu, sprzęgniętą z wizją społeczeństwa, które z niebywałą wprost wytrwałością zmierza ku klęsce. Pisano i mówiono o oddawaniu głosu tym, którzy zostali go pozbawieni, o etycznym wymiarze gawędziarstwa, o roli zwierząt – jednocześnie centralnej i na swój sposób pretekstowej. Jest też niewątpliwie Góra autorem niemal bezwarunkowo zawierzającym językowi: nie tyle jego automatyzmom, co idiomom-idiolektom; nie mimetyczności uzusu, ale dykcjom (zawsze w liczbie mnogiej) marginalnym, granicznym, pochodzącym z różnie pojmowanego ludzko-nie-ludzkiego pogranicza i graniczność tę wydobywającym na jasne światło dnia. Przy tym wszystkim zaskakująco rzadko wspomina się o autorze Pokoju widzeń jako poecie lirycznym – tak, lirycznym, bo przecież jednym z głównych mechanizmów językowych w twórczości Góry jest metaforyzowanie konkretu.

 

Kiedy czytam Górę, z jakiegoś powodu przychodzi mi do głowy przedmowa do Ballad lirycznych pewnego angielskiego poety jezior. Niecodzienny ten splot skojarzeń – który, przyznaję, budzić może zasadne skądinąd zdumienie – umotywuję dwoma cytatami, zaimprowizowanymi w formie dialogu:

 

[GÓRA:] Dla mnie poezja to przekazywanie ludziom tego, czego nie czują. Tymczasem spotykam autora, dla którego to jest sprawianie nam, ludziom, skóry tam, gdzie cierpimy klęskę jej urodzaju. Właśnie teraz, kiedy jego wargi rodnieją młodym wierszem, moje kundlą się górna z dolną, i cuchną wierszem tak starym, że używam w nim słów „czynić”, „kochać”, „pomordować”.

 

[DUCH WORDSWORTHA, USTAMI JEGO TŁUMACZKI KRYSTYNY TARNOWSKIEJ:] Czytelnik stwierdzi, że bardzo rzadko posługiwałem się w tych utworach personifikacją pojęć abstrakcyjnych […]. Moim celem było naśladowanie i w miarę możliwości przyswojenie sobie mowy zwykłych ludzi, a takie personifikacje nie są z pewnością naturalnym czy powszechnie przyjętym składnikiem tej mowy. Są one w istocie metaforami rodzącymi się niekiedy w porywie uczuć i jako takich ich używałem; ale starałem się skrupulatnie ich unikać jako mechanicznego narzędzia stylu, czy też jako języka, można by rzec, klanowego, do którego Poeci zdają się rościć sobie szczególne prawo. […] Może będzie najlepiej, jeśli […] powiem, że przez cały czas usiłowałem wpatrywać się pilnie w mój temat.

 

Góra – spośród cenionych przeze mnie poetek i poetów współczesnych autor najchętniej dziś może posługujący się tak rozumianymi (ukonkretnionymi) abstraktami – nigdy nie traci z oczu tematu, nie pozwala, by zakorzenione w brechtowskim realizmie gawędziarstwo oraz konwencja bajki ludowej przysłoniły mu temat; by konkret utonął w wartkim potoku poetycko-klanowego narzecza czy „wywróconego na lewo wodospadu wszystkich piw”, żeby zarósł nazwami roślin, dźwięcznie krzewiącymi się w języku. I nawet jeśli ów temat – konkret, rzecz sama: „wrak, a nie opowieść o wraku”, że odwołam się do frazy innej poetki, w tłumaczeniu innego poety – sprawia wrażenie nieobecnego w wierszu, to na swój jednostkowy sposób staje się on wierszem, staje się tym, o czym w utworze się nie mówi, jednocześnie pozostając kluczowym jego elementem.

 

W poezji Góry dzieje się tak często w wypadku zwierząt, o czym pisali szerzej Jakub Sęczyk (w „Idei”) oraz Joanna Orska (na łamach „BiBLioteki”). Tematy zwierzęce okazywały się istotne w tej twórczości zasadniczo od samego początku, ale zwykle podporządkowane były innym kwestiom – zagadnieniom nierówności społecznej, biopolitycznego uwarunkowania życia, zaangażowania języka lub podmiotu, możliwości oraz niemożliwości wiersza i tak dalej. W tym sensie istoty nie-ludzkie w poezji autora Pokoju widzeń pozostają zawsze na marginesie, nie stają się podmiotami, wymykają się opisowi (z konieczności antropocentrycznemu, bo zrobionemu w języku), a mimo to odgrywają niezwykle ważną rolę, co najlepiej unaocznia pewnie uzupełniony o indeks gatunków wybór wierszy Góry, zatytułowany Wojna (pieśni lisów). Tym samym Orska zauważa, że zwierzęta często „mieszczą się w kadrze tylko dlatego, że można do nich porównać człowieka”. I od razu dodaje:

Jednocześnie właściwe dla tej poezji jest, że sami ludzie przedstawiani są w nader nieludzki sposób; ich reprezentacje na rozmaite sposoby mieszają się ze zwierzęcymi i podobnie wsiąkają w urzeczowione przedstawienia świata. Bywa tak dlatego, że żyją w nieludzkich warunkach, albo dlatego, że na różne sposoby przypominają zwierzęta – przez krew, mięso, głód lub perspektywę marnej śmierci.

Ludzko-nie-ludzki splot to jeden z fundamentów twórczości Góry. Czy nie tym właśnie – splotem – jest istota pojawiająca się w zamykającej przytoczony wiersz kodzie: „Zwierzę z tym ciepłem, / co uciekło już ziemi. / Zwierzę, co uciekło już Ziemi / z tym ciepłem”? Ostatecznie przecież człowiek przypomina zwierzęta (jest zwierzęciem) także w pragnieniu seksualnym. Jeśli przyjrzeć się innym utworom poety, w których pojawia się metaforyka (rzadziej: tematyka) seksualna – weźmy Wiersz miłosny ze zbioru Pokój widzeń, gdzie znaleźć można na przykład takie wersy: „Jestem za tobą. / Najchętniej wywróciłbym cię i wyruchał, / Ale na teraz mam dla ciebie tylko kadłub” – można zauważyć, że Góra sprzęga ludzką seksualność, a nierzadko i miłość, z instynktem, impulsem, przemocą, gniewem (przypomnijmy podtytuł książki, z której pochodzi Zwierzę: „wiersze miłości i z nienawiści”), wreszcie – z potencjałem rewolucyjnym. Szczepan Kopyt zauważył kiedyś, że „napięcie seksualne i rewolucyjne to jedno”, a Jerzy Jarniewicz zawtórował mu trzy lata później, pisząc: „Zrzuciliśmy ubrania / i zaczęliśmy się kochać tak rewolucyjnie, / że zadrżał gmach banku narodowego”.

 

Wiersz Zwierzę jest inny – na wskroś liryczny, zapośredniczony w retoryce wiersza miłosnego. Góra sięga do źródeł liryki wyznania, by skreślić niedługą – ledwie trzynastowersową – apostrofę do ludzko-nie-ludzkiego bytu, zwierzęcia, które władne było wyrwać ciepło Ziemi i/lub za sprawą ciepła wyrwać się Ziemi. Retoryka tego utworu, „bliska mowy ludzi” i „pilnie wpatrzona w temat” (Wordsworth) jest równocześnie formą „przekazywania ludziom tego, czego nie czują” (Góra). W ciągu bardzo sugestywnych fraz, które same w sobie stanowią fonetyczno-językowo-semantyczny węzeł gordyjski, autor Pokoju widzeń nie daje się porwać rozpoetyzowaniu, nie uwzniośla, a jedynie roztrąca znaczenia, miesza tradycje mówienia o miłości, zwierzętach, życiu, a może także i śmierci (?) – o tym, co nieuchwytne w języku mówi w sposób nieuchwytny, z ciepłem ucieka Ziemi, ucieka Ziemi z tym ciepłem. 

ZAKŁAD
magazyn społeczno-poetycki

Redaktor naczelny:
Kamil Kawalec

Redakcja: 
Agnieszka Wolny-Hamkało
Jakub Skurtys
Malwina Hajduk-Kawalec
Andrzej Graul
Piotr Brencz
Kinga Borto

Projekt animacji i strony internetowej:
Kinga Bartniak

Kontakt:
zaklad.magazyn@gmail.com

  • Instagram
  • Facebook
  • YouTube

Wydawca:
Towarzystwo Aktywnej Komunikacji
Adres: ul. Hermanowska 6A, 54-314 Wrocław
KRS: 0000045825 NIP: 894-25-67-840 REGON: 931998437

ISSN: 2956-7173

logo-tak.png
logo WIK.png

Partner Wydawniczy w ramach Wrocławskiego Programu Wydawniczego: Wrocławski Instytut Kultury

PL_02.png
bottom of page